KREATYWNIE! Jak rozbudzić twórcze myślenie w dziecku.

Myśląc o dzisiejszym świecie i wychowaniu w nim pomysłowych, ciekawych świata dzieci muszę przyznać, że nie jest to łatwe zadanie. Gdzie nie spojrzeć, tam małe pociechy z tabletem przed samiuśkimi oczami, ćwiczące kciuki na maminym telefonie czy  zapatrzone w bajkę z otwartą buzią. Zaczęłam się zastanawiać, co możemy zaproponować naszym malcom w zamian, by samoistnie stawały się przy tym inteligentniejsze, bardziej świadome, twórcze i kreatywne.

Dobra wiadomość jest taka, że dzieci są mistrzami kreatywności. Nie jest to jednak cecha wrodzona, lecz nabyta. Dlatego warto tę umiejętność ćwiczyć już od najmłodszych lat, stwarzając dziecku przestrzeń i dając odpowiednie narzędzia do rozwoju jego pięknej wyobraźni.

Zła wiadomość jest taka, że niećwiczona kreatywność z wiekiem zanika. Jest „zakrywana” przez system wychowania, kolejne szczeble edukacji szkolnej, które narzucają normy, regulaminy, zakazy, czy schematy działania, tłumiąc twórczość małego dziecka.

Czytaj dalej KREATYWNIE! Jak rozbudzić twórcze myślenie w dziecku.

Przedszkolna Kampania Wrześniowa, wyznania adaptującej się mamy.

Pixabay / dziecko, jesień

Akurat, kiedy myślałam o pomyśle na kolejny wpis, otrzymałam list od koleżanki, który uświadomił mi, jak ciężki może być początek roku szkolnego, nie tylko dla mnie. Połączyłam nasze historie w jedno i oto powstał list do Ciebie:

Wiesz, przyszła jesień, zarówno za oknem, jak i w moim życiu. Choć jestem typem osoby, która mało narzeka, a więcej docenia, to mimo to ten wrzesień jest dla mnie trudny. Ciężko zmobilizować mi się do pracy. Poranki są takie senne i ciemne, a przecież jeszcze nie ma zimy… Mimo że miałam ćwiczyć, wciąż wybieram serial przed telewizorem. Ciągle przymykają mi się oczy i każde pociągnięcie nosem zapijam gorącą herbatą z sokiem malinowym, oby tylko przeziębienie się nie rozwinęło. Jednak to nie jest wcale najgorsze, od 4 tygodni mam kryzys emocjonalny. Moja córka poszła do przedszkola.

Czytaj dalej Przedszkolna Kampania Wrześniowa, wyznania adaptującej się mamy.

ZGUBIŁO MI SIĘ DZIECKO! POMOOOOCY!

Wierz mi, że nigdy nie chciałabyś poczuć bezradności i zagubienia, w sytuacji kiedy orientujesz się, że dziecko, które jeszcze przed chwilą stało u Twojego boku, nagle znika. Emocje, które towarzyszą w takiej chwili, bliskie są poczuciu, że dowiadujesz się o śmierci kogoś najbliższego. Można w kilka minut osiwieć. Niestety mimo czujnych oczu rodziców, ciągle słyszymy w mediach informację o zaginionych i porwanych dzieciach. Za każdym razem, kiedy słucham o takich sytuacjach, czuję ból strapionej matki, jej bezsilność i złość, kiedy mówi sama do siebie “jak ja mogłam do tego dopuścić”. Na szczęście większość przypadków, to fałszywy alarm, ale co by było, gdyby? Nawet nie chcę o tym myśleć… Jednakże MUSZĘ i Ty też. Musimy myśleć o tym, rozmawiać z dziećmi i zapobiegać jak najskuteczniej takim sytuacjom.

Jak powszechnie wiadomo, dzieci są małe. A małe dzieci niewiele rozumieją. Kiedy oddalą się od rodziców, nie umieją wrócić. Płaczą, a przez to w ogóle tracą orientację w terenie i dopada je rozpacz. Często wtedy biegną w zupełnie przeciwnym kierunku, niż ten, z którego przybyły. A tym samym oddalają się coraz bardziej od terenu, na którym zapewne szukają ich rodzice (bo przecież takie małe dziecko nie mogło daleko odejść samo). Może powodować to traumę nie tylko na całe życie dla dziecka, ale i wpędzić rodziców w białą gorączkę.

Czytaj dalej ZGUBIŁO MI SIĘ DZIECKO! POMOOOOCY!

PUK PUK MAMUSIU. KTO TAM? FRUSTRACJA!

Nie oszukujmy się. W dzisiejszym świecie bardzo trudno dostać medal za bycie dobrą mamą. Kolorowe pisma, portale parentingowe i telewizja nakładają na rodzicielki wymagania, których przeciętna mama nie jest w stanie unieść. Nie dość, że musimy poradzić sobie z opieką nad dzieckiem, to jeszcze ogarnąć dom i starać się, by relacje z mężem i najbliższymi były na należytym poziomie. A gdzie w tym wszystkim my i nasze potrzeby? Czy one są nieważne? Są NAJWAŻNIEJSZE, choć często uważamy, że musimy z nich zrezygnować na rzecz dobra dziecka czy związku. I wtedy budzą się ONE – FRUSTRACJE. Wyrzuty do siebie samej za to, jaka jestem, a może raczej – jaka chciałabym być, a nie potrafię. 

Wszyscy już chyba zapomnieli, że macierzyństwo to najbardziej naturalna sprawa na świecie. Każda kobieta jest do tego stworzona i nie powinna się tego bać. A w dzisiejszych czasach ta rola bywa sprowadzana do rangi jakiejś heroicznej misji, której ciężko podołać. Nie wspominając przy tym o jakiejkolwiek radości czy spełnieniu.

Oczywiste jest, że świeżo upieczona mama staje przed wieloma wyzwaniami, z którymi wcześniej nie miała do czynienia. Z tej racji może czuć się skołowana i niepewna. Jednak rzadko bywa tak, że są to rzeczy, z którymi nie może poradzić sobie sama czy przy wsparciu najbliższych. Naturalnie jesteśmy zaprogramowane do bycia najlepszą mamą dla naszego brzdąca, nie zapominajmy o tym.

Czytaj dalej PUK PUK MAMUSIU. KTO TAM? FRUSTRACJA!

Kiedy domowa bomba wybucha… Czyli 10 sposobów na okiełznanie dziecięcego buntu.

Od kilku tygodni codziennie czekam tylko na “burzę”. Moje zmysły słuchu i wzroku są szczególnie wyczulone, a i tak najczęściej przychodzi to znienacka. Dziś już zdecydowanie wiem, czemu huragany nazywa się żeńskimi imionami…

Ostatnio jest mi bardzo ciężko. Czuję wielką bezradność, a to jedno z gorszych uczuć w moim życiu. Szczególnie boleśnie to przechodzę, gdyż przecież chodzi o dziecko. Z jednej strony wiem, że chcę i muszę coś zrobić, a z drugiej kompletnie nie umiem czegokolwiek zmienić.  

Już Ci tłumaczę, o co chodzi…

Czytaj dalej Kiedy domowa bomba wybucha… Czyli 10 sposobów na okiełznanie dziecięcego buntu.